Wieczór poezji Wisławy Szymborskiej

Na początku października w ramach Jesiennych Konfrontacji Teatralnych Polski Teatr Ludowy we Lwowie zaprezentował premierę. Był to wieczór poetycki pt „Nic dwa razy”, na który złożyły się wiersze, w tym limeryki, polskiej noblistki Wisławy Szymborskiej w wykonaniu wspaniałej aktorki Jadwigi Pechaty. W zamiarze teatru już od dawna był wieczór poezji kobiecej.

Jak przyznała Szymborska, 26 lat temu po odebraniu Nobla, tworząc człowiek się zmienia i po napisaniu wiersza nic nie jest już takie samo. – Leitmotivem tego przedstawienia jest piosenka skomponowana przez Andrzeja Mundkowskiego do słów Wisławy Szymborskiej, kiedyś bardzo popularna „Nic dwa razy się nie zdarza” – mówi Zbigniew Chrzanowski, dyrektor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie. Jadwiga Pechaty znakomicie wykonała tę piosenkę. – Poezja Szymborskiej jest mi bardzo bliska mentalnie. Jej spojrzenie na świat trochę ironiczne, trochę liryczne, trochę fantastyczne – powiedziała aktorka.

Scenografia artystki Heleny Jacyno stworzyła na scenie ciepłą, domową atmosferę. Oprawa muzyczna Hryhorija Skałozubowa dodała uroku poetyckiemu wieczorowi na Kopernika 42. A poezja pomaga także przetrwać w trudnej wojennej rzeczywistości na Ukrainie.


fot. Anna Gordijewska/Nowy Kurier Galicyjski

Na zakończenie konfrontacji – 6 listopada – wystąpi rzeszowski aktor Przemysław Tejkowski z monodramem Ostatnie tango z Herbertem. Festiwal został wsparty ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów RP, dzięki Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Nic dwa razy

WISŁAWA SZYMBORSKA

Nic dwa razy się nie zdarza

i nie zdarzy. Z tej przyczyny

zrodziliśmy się bez wprawy

i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli

najtępszymi w szkole świata,

nie będziemy repetować

żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,

nie ma dwóch podobnych nocy,

dwóch tych samych pocałunków,

dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię

ktoś wymówił przy mnie głośno,

tak mi było, jakby róża

przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,

odwróciłam twarz ku ścianie.

Róża? Jak wygląda róża?

Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,

z niepotrzebnym mieszasz lękiem?

Jesteś – a więc musisz minąć.

Miniesz – a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci

spróbujemy szukać zgody,

choć różnimy się od siebie

jak dwie krople czystej wody.

Anna Gordijewska

Source: Nowy Kurier Galicyjski