Mimo trwającej wojny, po wakacjach szkoły na Ukrainie wracają do nauki stacjonarnej. Dotyczy to również polskich placówek oświatowych. 1 września dzieci znów usiądą w szkolnych ławkach.
W oczekiwaniu na początek roku szkolnego Pani Irena, nauczycielka klas początkowych w liceum nr 10 im. Św. Marii Magdaleny we Lwowie, przygotowuje salę dla pierwszoklasistów. I chociaż w czasie wojny, naukę w polskiej szkole rozpocznie mniej uczniów, wychowawczyni bardzo cieszy się, że zobaczy dzieci.
– Dzieci są coraz lepsze, coraz mądrzejsze, coraz bardziej aktywne i kreatywne. Dlatego oczekuję ciekawej współpracy z tymi swoimi nowymi maluchami, aczkolwiek ich jest bardzo mało. No czasy mamy teraz takie, jakie mamy – powiedziała Irena Słobodiana. – Jestem przyzwyczajona do klas dużych. Zawsze miałam klasę wypełnione aż po brzegi, ponad 30 osób w jednej. Ostatnia klasa, którą wypuściłam, była mała, miała 18 osób, ale była super klasa. Mogę się pochwalić, że w tych trudnych czasach, które nas spotkały, większość dzieci wyjechało do Polski, poszły do polskich szkół i nie przyniosły nam wstydu. Prawie wszystkie moje dzieci ukończyły 4 klasę polską, troszeczkę się różni czwarta w Polsce i u nas, z czerwonym paskiem. To znaczy na celująco – dodała nauczycielka.
Na początku wojny Elżbieta Borżajewska, uczennica liceum nr 10 im. Św. Marii Magdaleny wraz z rodziną wyjechała do Polski. Teraz wróciła, by ostatni rok szkolny skończyć razem z przyjaciółmi w swojej szkole we Lwowie. Największym wyzwaniem dla uczennicy będzie przygotowywanie się do matury w warunkach wojennych.
– Bardzo oczekuję roku szkolnego. Nie wiedziałam swoich kolegów z klasy przez pół roku, dlatego bardzo chcę się z nimi spotkać. Myślę, że to będzie fajny ostatni rok i chciałabym go przeżyć jak najlepiej. Martwię się, co do egzaminów maturalnych, bo nie wiadomo jak to będzie wyglądać, ale myślę, że wszystko będzie dobrze – powiedziała Elżbieta Borżajewska, uczennica XI klasy.
W tym roku największym wyzwaniem dla szkół na Ukrainie jest zachowanie bezpieczeństwa uczniów i nauczycieli. – Najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo dzieci. Dlatego przygotowujemy w szkole schrony. Jeden będzie w szkolnej stołówce, drugi w jednej z klas szkolnych. Dodaliśmy tam więcej ławeczek, żeby zmieściło się więcej uczniów. Są karimaty, materace, zapas wody i apteczka. Okna też są zabezpieczone – powiedziała Wiera Szerszniowa, dyrektor Liceum nr 10 im. Św. Marii Magdaleny we Lwowie.
fot. Karina Wysoczańska / Nowy Kurier Galicyjski
Podobnie do nowego roku szkolnego przygotowuje się Szkoła nr 24 im. Marii Konopnickiej we Lwowie. Przed rozpoczęciem nauki uczniowie przejdą na przykład specjalne szkolenia – jak zachować się w sytuacji, gdy w czasie lekcji usłyszą alarm.
– Uczniowie razem z nauczycielami będą schodzić do schronów. Tam będą mieć wyznaczone miejsca i dalej będzie kontynuacją tych zajęć, co były przed alarmem. Pozostajemy w schronach do zakończenia alarmu i wtedy wracamy sobie spokojnie i przedłużamy tok lekcji – powiedziała Mariana Pyłyp, dyrektor szkoły nr 24 im. Marii Konopnickiej we Lwowie. – Też będziemy ćwiczyć razem z rodzicami, jak by to było, gdyby rodzice przyszli do szkoły, a nagle usłyszeliśmy alarm. Pokażemy rodzicom schrony, w których dzieci będą czuć się bezpiecznie. Wtedy też rodzice będą spokojni, bo będą wiedzieć, że w tych najtrudniejszych chwilach z nimi są nauczyciele i pracownicy szkoły – dodała dyrektor szkoły.
Ze względów bezpieczeństwa, w polskich szkołach we Lwowie nie będzie uroczystych ceremonii rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Pierwszy dzwonek uczniowie usłyszą w małych grupach, w swoich klasach.
Source: Nowy Kurier Galicyjski


