Polacy ratują ukraińskie dzieła sztuki i wspierają uchodźców-naukowców

Z powodu zagrożeń wojennych sale muzealne na Ukrainie są puste, z wyjątkiem pojedynczych wystaw artystów. Wcześniej stale eksponowane dzieła sztuki w szybkim czasie zostały przeniesione do bezpiecznych miejsc przechowywania, w których należało stworzyć odpowiednie warunki i zapewnić stabilny mikroklimat.

Do zabezpieczania tych cennych zbiorów przyczynili się też Smithsonian Institution i Fundacja Kościuszkowska.

Z pomocą Fundacji „Folkowisko” do Muzeum Narodowego im. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie dostarczono osuszacze i nawilżacze powietrza oraz generatory ozonu o wartości 144 tysięcy złotych.

– Nasze muzeum posiada największą kolekcję średniowiecznej ukraińskiej sztuki sakralnej z XII–XVIII ww. na Ukrainie, m.in.: ikony, rzeźby, rękopisy i starodruki czy płaskorzeźby – powiedział Igor Kożan, dyrektor muzeum. – W magazynach muzealnych już nie pozostało żadnego wolnego metra kwadratowego. Te urządzenia, które teraz otrzymaliśmy, rozwiązały pewne problemy, ale nie wszystkie. Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie kontynuowana.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Prezes Fundacji Kościuszkowskiej Marek Skolimowski ze Stanów Zjednoczonych, który uczestniczył w przekazaniu darów, powiedział dziennikarzowi Kuriera Galicyjskiego:

– Tak się złożyło, że w ubiegłym roku w lutym byłem w Polsce, akurat w Warszawie przesłuchiwaliśmy kandydatów na stypendia do Stanów Zjednoczonych. Wiedzieliśmy, że wojna się zbliża dużymi krokami. Urodziłem się w Lubaczowie, więc 25 lutego rano pojechałem wprost do domu, bo jeszcze dom rodzinny stoi i wraz z Fundacją Folkowisko byliśmy na granicy przez pierwsze dwa tygodni. W czym mogliśmy pomoc? Zaczęliśmy przywozić ludzi, wspierać, pomagać. Powiedzmy szczerze, nikt sobie w ogóle, w najgorszych, najczarniejszych myślach nie wyobrażał, że zobaczymy obrazki jak z II wojny światowej. Więc nikt nie był przygotowany. Życie nam się zatrzymało, tak jak ludziom w Ukrainie, którzy zaczęli uciekać. Więc zaczęliśmy pomagać. I to było to, co mogliśmy zrobić, ale później zaczęliśmy myśleć o czymś większym. Dużo większym. Ale żeby pomagać, trzeba mieć pieniądze. 27 lutego 2022 roku ogłosiliśmy kampanię. W tempie ekspresowym pieniądze zaczęły napływać. Pierwsze środki wydawaliśmy na pomoc humanitarną na granicy, później zaczęliśmy tworzyć programy edukacyjne. Przyjęliśmy blisko 50 ukraińskich naukowców, którzy musieli uciekać z Ukrainy. Mamy nadzieję, że wrócą, ale nie chcieliśmy, żeby zostali bez środków do życia w Polsce. Daliśmy granty dla ukraińskich naukowców, dla artystów ukraińskich, którzy też musieli opuścić Ukrainę. W lecie, w okresie wakacyjnym zorganizowaliśmy obozy językowe, gdzie uczyliśmy języka angielskiego dzieci polskie i ukraińskie. To było wspaniałe, że dzieci razem spędzały czas. Naprawdę udało się te dzieci połączyć.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

W naszej rozmowie wracamy do sprzętu dla Muzeum Narodowego im. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie. Marek Skolimowski wyjaśnia dalej:

– Kilka miesięcy temu do naszej Fundacji zwrócił się Smithsonian Institution, bardzo renomowana Instytucja w Waszyngtonie, która od dziesięcioleci zbiera środki finansowe na pomoc w czasach kryzysu czyli wojna, naturalne jakieś zdarzenie, powódź, huragan. I widząc co się dzieje w Ukrainie, chcieli pomóc. Oczywiście nie mają instytucji, nie mają ludzi i żeby to zrobić, zwrócili się do nas. Jesteśmy organizacją w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy w Polsce, no i widzieli, że pomagaliśmy też w Ukrainie. Oni zbierali pieniądze i mówią, że będą mieli około pół miliona i będą kupowali sprzęt, który właśnie ma służyć jako zabezpieczenie zbiorów muzealnych, archiwów. Chcielibyśmy, żeby podobny sprzęt docierał do jak największej liczby muzeów. Może to się uda, zobaczymy, ale teraz jest właśnie ta pierwsza pomoc, pierwszy transport. Kolejne będą w najbliższych tygodniach przyjeżdżać.

O wspomnianej już pomocy naukowcom z Ukrainy, którzy uciekli do Polski, opowiedziała też dyrektor biura The Kosciuszko Foundation w Warszawie Aleksandra Kujawska:

– Fundacja Kościuszkowska ma, jako pierwsze zadanie, wspierać naukowców. Jak tylko zorientowaliśmy się, że jest taka potrzeba, że bardzo dużo naukowców, głównie naukowców-kobiet, matek z dziećmi przyjeżdża z Ukrainy do Polski, nie chcieliśmy żeby one siedziały z dziećmi i nic nie robiły albo ciągle siedziały w telefonach i sprawdzały co się dzieje z ich mężami na froncie. Chcieliśmy, żeby one przez ten czas miały trochę życia dla siebie. Trochę jakby zapomniały o wojnie. Dlatego też zrobiliśmy taki program i dajemy granty naukowcom na to, żeby wspólnie z polską uczelnią realizowały jakiś projekt badawczo-naukowy związany ze swoją dyscypliną. To jest dla nas bardzo ważne, żeby naukowcy z Ukrainy czas pobytu w Polsce wykorzystali na swój rozwój, aby mogli zajmować się pracą naukową. Wysokość takiego grantu naukowego to 10 tys. złotych. Czas realizacji grantu naukowego zależy od osoby, która otrzymuje taki grant, a my po prostu później cieszymy się z tego, że po pierwsze, naukowiec nawiązał kontakty w Polsce, poszerzył swoją działalność naukową. Jak tylko będzie mógł wrócić na swoją macierzystą uczelnię, dalej będzie mógł kontynuować swoją naukę. Więc dla nas, dla Fundacji jest to po prostu możliwość obserwacji kogoś, kto się rozwija. W ten sposób możemy pomóc.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Obie Fundacje, Kościuszkowska i Folkowisko, współpracowały na Ukrainie jeszcze przed wojną.

– Ta wojna zapukała do naszych okien i drzwi, bo mieszkamy zaledwie 15 kilometrów od polsko-ukraińskiej granicy – powiedział  Marcin Piotrowski, prezes Stowarzyszenia Folkowisko. – Z drugiej strony jest Jaworów, który był atakowany na początku wojny. Niestety, te wybuchy były słyszane również u nas. Więc nie dało się odwrócić oczu i twarzy od pomocy Ukrainie. Tutaj, we Lwowie, w innych miejscach mamy też bardzo wielu przyjaciół, bo od roku 2011 Folkowisko organizuje Festiwal Kultury Pogranicza, opowiadając o kulturze polskiej, żydowskiej, ukraińskiej i o tym wszystkim co nas łączy, a nie dzieli. I to ciągle jest naszą misją. Zaangażowaliśmy się, bo znaliśmy ludzi. Wiedzieliśmy komu pomagamy. Nie pomagaliśmy w sposób przypadkowy. Zawsze to było celowe, tak jak dzisiaj pomagamy kulturze ukraińskiej poprzez pomoc w Muzeum Narodowym. Jesteśmy łącznikiem pomiędzy wieloma organizacjami ze świata a Ukrainą. W pewnym sensie ambasadorami kultury ukraińskiej, kultury wielonarodowej miasta Lwowa, regionów w Polsce i na świecie. Obydwa nasze Stowarzyszenia, Folkowisko i Fundacja Kościuszkowska mają podobne cele – kultura i edukacja. W momencie, gdy wybuchła wojna, Marek akurat był u nas. Zabraliśmy go na granicę, na stronę ukraińską i te momenty wywarły głębokie wrażenie i na Marku, i na nas, bo olbrzymie kolejki, mróz, dzieci, kobiety. I od tego się nie dało odwrócić. Musieliśmy zmienić nasz sposób myślenia – ze wspierania kultury na pomoc ludziom. Toteż Folkowisko zmieniło się bardzo. Nigdy nie byliśmy magazynierami, transportowcami. Do tej pory przywieźliśmy już cztery tysiące ton pomocy humanitarnej. Różnej, od produktów żywnościowych. Przekazaliśmy pięć karetek do Jaworowa, do Białej Cerkwi, Buczy, Irpienia, Kijowa. Pomagamy szpitalom. Staramy się łatać „dziury”. W tych miejscach jesteśmy organizacją szybkiego reagowania. Tam, gdzie braknie pomocy, gdzie duże organizacje nie potrafią dotrzeć – my, dzięki współpracy ze stroną ukraińską, staramy się być pierwsi, przygotować grunt i przekazać już większym organizacjom, żeby mogły pomagać systemowi.

Do rozmowy dołączył też Aleksander Sola z Fundacji Folkowisko:

– Docieramy z pomocą do całej Ukrainy, bo zarówno wschód, ale wspieramy także uchodźców wewnętrznych, którzy zostali przeniesieni na zachód Ukrainy czyli tu, gdzie w tym momencie jesteśmy – zaznaczył. – Ludzie we Lwowie, Czerwonogradzie, Jaworowie także potrzebują pomocy i mamy tego świadomość, o czym bardzo często zapomina się w innych organizacjach. Dlatego niesiemy pomoc także dla nich. Pomagamy chociażby takim miejscom jak to muzeum. Działamy także edukacyjnie po to, aby szkolić przyszłe pokolenia młodych Ukraińców. Mówi się o straceniu pokolenia Ukrainy. Nie chcemy tego dopuścić. Chcemy zachować jak najwięcej kultury i wykształcenia w tych ludziach. Prowadzimy szkolenia w Ukrainie. Mówimy tym ludziom, że są tutaj potrzebni, że Ukraina sobie bez nich nie poradzi, bo walka na froncie to jedno, a walka na tym drugim froncie tutaj, na zachodzie to drugie.

26 lutego, w przededniu przekazania pomocy do Muzeum Narodowego im. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie przedstawiciele Fundacji Kościuszkowskiej i Fundacji Folkowisko uczestniczyli w uroczystym otwarciu Ambulatorium i Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie kolo Jaworowa.

Nahaczów to blisko trzytysięczna wieś, oddalona o 13 kilometrów od przejścia granicznego Budomierz – Hruszów. Władze miejscowe starają się jak najbardziej rozwinąć infrastrukturę i sprostać potrzebom mieszkańców, dlatego od lat planowano wykorzystać budynek po starym kołchozie w celu wybudowania przychodni lub ambulatorium. Na planach się skończyło. Do czasu, aż do pomocy wkroczyła Fundacja Humanitarna Folkowisko. Ekipa Folkowiska nawiązała kontakt z władzami obwodu jaworowskiego, w tym z przedstawicielami Nahaczowa i wspólnie postanowili zrobić coś dobrego dla tej wioski.

– Na początku wojny wiele osób, które uciekały ze swojego kraju, niejednokrotnie potrzebowały pomocy medycznej – mówił dalej Aleksander Sola. – W Nahaczowie, miejscu ulokowanym tak blisko granicy, musi znajdować się przestrzeń, w której w razie kolejnych wielkich migracji, ludzie będą mieli możliwość znalezienia schronienia i pomocy medycznej. Dodatkowo w okolicach tej wsi nie ma takiego ambulatorium, a to oznacza, że mieszkańcy zarówno Nahaczowa, jak i okolicznych wiosek, nie mają dostępu do szybkiej pomocy medycznej. Dlatego wraz z lokalnymi mieszkańcami postanowiliśmy wziąć się do roboty. Nie byłoby tego miejsca bez nieocenionej pomocy Marka Skolimowskiego i Fundacji Kościuszkowskiej – zaznaczył Aleksander Sola, Prezes Fundacji.

Remont budynku tego miejsca wykonany został przez lokalnych mieszkańców oraz wolontariuszy Fundacji Humanitarnej Folkowisko. Pracownicy ambulatorium to również społeczność tej wsi. Lekarz rodzinny, trzy pielęgniarki, laborantka, masażysta, a w przyszłości również dentysta – to właśnie personel medyczny przychodni w Nahaczowie. Na ten moment gabinety uzupełnione są o podstawowe narzędzia pracy, w tym leki i sprzęt medyczny. Regularnie dostarczane będą do tego miejsca niezbędne produkty, aby ambulatorium mogło działać i rozwijać się.

fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski

Aleksander Sola powiedział też, że jednym z działań Fundacji Humanitarnej Folkowisko są szkolenia przy współpracy z izraelską organizacją NATAN oraz Grupą TROP z Polski. Wyszkoleni trenerzy, psychologowie szkolą ukraińskie kobiety, m.in. psycholożki, edukatorki oraz pracownice społeczne, które na co dzień pracują z osobami dotkniętymi traumą wojenną. Organizacja NATAN oraz Grupa TROP uczy, w jaki sposób pomagać innym tak, aby zadbać również o swoje emocje i komfort psychiczny. Dotychczas szkolenia odbywały się w Chutorze Gorajec na Podkarpaciu, dokąd uczestniczki szkoleń były przez Fundację transportowane. Teraz, kiedy w Nahaczowie znajduje się przestrzeń szkoleniowa tj. Centrum Edukacji Transgranicznej, warsztaty mogą odbywać się również w Ukrainie, co pozwoli poszerzyć dotarcie do większej liczby potrzebujących pomocy psychologicznej.

Ekipa Folkowiska planuje także udzielić warsztatów psychologicznych lwowskim pracownikom m.in. nauczycielom, psychologom szkolnym, a także osobom, które we Lwowie stworzyły przestrzeń pomocy dla osób, które uciekły z ogromnie dotkniętego rosyjskimi atakami Mariupola.

Marek Skolimowski zauważył również, że wszystko to odbywało się na jego rodzinnym pograniczu polsko-ukraińskim, gdzie pomimo dobrosąsiedztwa nie brakowało też historycznych antagonizmów.

– Jest jeszcze wiele przed nami, ale naprawdę ważne jest to, co dzisiaj Marcin Piotrowski z Fundacji Folkowisko powiedział: myśmy przez trzydzieści lat nie zbliżyli się tak, jak przez te dwanaście miesięcy. I to jest wspaniałe. Przyjeżdżam tu z dużą przyjemnością i widzę z jaką radością jesteśmy przyjmowani. Staramy się pomoc, gdzie możemy, po prostu pomoc ludziom w Ukrainie.

Smithsonian Institution ma bogate doświadczenie we wspieraniu naukowców i postaci kultury na całym świecie. Funkcja edukacyjna Smithsonian Cultural Rescue Initiative (SCRI) polega na kompilacji, syntezie i przekazywaniu tego doświadczenia. Obecnie SCRI współpracuje z innymi organizacjami prowadzącymi badania w zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego, organizując szkolenia techniczne i wykonując ekspertyzy merytoryczne.

„Ochrona dziedzictwa kulturowego, które obejmuje artefakty, dzieła sztuki, miejsca historyczne i tradycje, ma zasadnicze znaczenie dla utrzymania poczucia tożsamości społeczności. Jednocześnie jest to kwestia poszanowania praw i godności człowieka. Kiedy tracimy naszą wyjątkową historię i kulturę, jest to głęboka strata dla naszej wspólnej przyszłości” – powiedział dr Richard Kurin, dyrektor Smithsonian Institution. – „Smithsonian Cultural Rescue Initiative (SCRI) z dumą współpracuje z partnerem takim jak Fundacja Kościuszkowska. Nadal wspieramy naszych ukraińskich kolegów w muzeach i instytucjach kulturalnych, które walczą o ochronę swojego dziedzictwa, historii i tożsamości, którym groziło zniszczenie z powodu rosyjskiej agresji”.

Fundacja Kościuszkowska jest organizacją non-profit założoną w 1925 roku. Ma swoją siedzibę główną w Nowym Jorku oraz biura w Waszyngtonie i Warszawie. Organizacja zajmuje się wymianą edukacyjną i kulturalną między Stanami Zjednoczonymi a Polską oraz promuje wzajemne zrozumienie i poznawanie kultury i historii Polski i Ameryki. W związku z nadzwyczajnymi okolicznościami fundacja rozszerzyła ostatnio swoją misję i zaczęła aktywnie wspierać ukraińskich uchodźców w Polsce i w Ukrainie.

Stowarzyszenie „Folkowisko” powstało w listopadzie 2012 roku z inicjatywy osób zaangażowanych w organizację Festiwalu Folkowisko w Gorajcu.

Fundacja Folkowisko to wojenne dziecko Stowarzyszenia Animacji Kultury Pogranicza Folkowisko. Wraz z pierwszym dniem wojny Stowarzyszenie, które w czasach pokoju zajmowało się tworzeniem Festiwalu Folkowisko oraz animacją lokalnej społeczności, przeobraziło się w jedną z najaktywniejszych organizacji niosących pomoc humanitarną Ukrainie. Domeną jest natychmiastowa reakcja na zmieniające się potrzeby szukających schronienia przed wojną. Fundacja Folkowisko powstała właśnie po to, żeby dostarczać szybką, skuteczną oraz systematyczną pomoc tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna.

Konstanty Czawaga

Source: Nowy Kurier Galicyjski