Jaremcze 2021: rola mediów w stosunkach polsko-ukraińskich

Od kilku lat temat roli dziennikarzy i niebezpieczeństw czyhających w przestrzeni medialnej jest tematem panelu w spotkaniach jaremczańskich. Tegoroczny zgromadził przedstawicieli mediów z Polski, Ukrainy i… jednego Czecha.

Panel dziennikarski został zatytułowany „Rola środków masowego przekazu w ocenie przeszłości, teraźniejszości i perspektyw w ocenie stosunków polsko-ukraińskich i europejskiej stabilizacji”. W debacie uczestniczyli: Bogumiła Berdychowska, Jewhen Mahda z Kijowskiej Politechniki im. Sikorskiego, Wojciech Pokora, redaktor naczelny „Kuriera Lubelskiego”, Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet, Piotr Kościnski, wieloletni korespondent „Rzeczypospolitej”, obecnie wykładający w Akademii Vistula, i mieszkający w Polsce Czech Michal Lebduška z praskiego Stowarzyszenia Spraw Międzynarodowych.

Czesi otwierają oczy na Ukrainę

Gość z Czech, Michal Lebduška opisał w swoim wystąpieniu, że Czesi mają podobny stosunek do Polski, jak do Ukrainy – nie są zainteresowani gruntownym poznaniem tematu. Zaznaczył jednak, że gdy zaczęła się wojna na Ukrainie, czeski odbiorca wiadomości zaczął zwracać uwagę na subtelności. Do tego czasu Ukraina była postrzegana jako część przestrzeni rosyjskiej. Znajomi Lebduški, gdy przed laty wybierał się na Ukrainę, mówili, że jedzie do Rosji. Obecnie już tak nie mówią. Czech pochwalił bardzo ambasadę Ukrainy w Pradze. Ambasador jest aktywny w mediach, mówi dobrze po czesku i popularyzuje Ukrainę w Republice Czeskiej.

Ukraińców może i lubimy, ale nie tych miejscowych

Wojciech Pokora z Lublina zauważył, że tematy polsko-ukraińskie rzadko się pojawiają w mediach lokalnych. W konsulacie honorowym w Chełmie było obchodzone trzydziestolecie Ukrainy. W czasie uroczystości „Kurier Lubelski” był jedynym tytułem reprezentowanym wśród uczestników, nie było więcej dziennikarzy. Wedle Pokory, Grzegorz Kuprianowicz, prezes Towarzystwa Ukraińskiego z Lublina, mówił, że na zaproszenia na wydarzenia ukraińskie nikt nie odpowiada, nie mówiąc już o uczestnictwie. Nie ma zainteresowania tematem. Lublin jest miastem, które szczyci się byciem „bramą na wschód”, tymczasem media lokalne w ogóle nie zauważają mniejszości ukraińskiej.

Tematy polsko-ukraińskie to nie narzeczona, czyli łączyć, dzielić czy mówić o faktach?

Redaktor „Dziennika lubelskiego” podkreślił, że rola dziennikarza to pisać prawdę i pisać o faktach. Bez względu na to, czy są to media lokalne, czy centralne to zadanie jest podstawowe. Tak rozumiejąc rolę dziennikarzy, staje się oczywiste czemu „Kurier Lubelski” był pierwszym po portalu Kresy.pl medium, które napisało o zatrzymaniu w czerwcu na granicy szefa ukraińskiego IPN. Przy czym tekst był napisany bez triumfalizmu, ale koncentrujący się na faktach.

Wojciech Pokora przestrzegł przed fałszywie pojętą rolą mediów mającą na celu pokazywanie czegoś w dobrym albo w złym świetle, również w kontekście stosunków polsko-ukraińskich:

– Jeżeli uznamy, że mamy za zadanie łączyć albo dzielić, to będziemy uprawiać propagandę. Skąd jest tyle rozwodów na świecie? Stąd, że ja myślę, że muszę się ożenić z tą dziewczyną i zaczynamy fałszować rzeczywistość i patrzymy na nią przez pryzmat wyobrażeń, a nie przez pryzmat faktów. Media nie mają za zadanie ani łączyć, ani dzielić. Media mają za zadanie pisać o faktach!

Coraz mniej korespondentów

Piotr Kościński przed laty był korespondentem „Rzeczypospolitej” w Kijowie (miał akredytację nr 25). Zwrócił uwagę w wystąpieniu, że liczba korespondentów stale się kurczy, co wynika między innymi z redukowania kosztów. Ci, którzy od początku zajmowali się Ukrainą, nie zajmują się tematem dziennikarsko. Jest coraz mniej korespondentów na miejscu. Redakcje potrzebując tekstów o wydarzeniach na Ukrainie z konieczności sięgają po informacje z Internetu. W tekście znajdują teksty nie zawsze rzetelne i nie zawsze z rzetelnych źródeł.

Powiedz coś o Ukrainie, tylko proszę nie o wojnie

Paweł Bobołowicz z Kijowa również podjął temat polskich korespondentów z Ukrainy. Jest ich coraz mniej, między innymi z powodów finansowych, są zbyt drodzy dla redakcji. Polscy dziennikarze na Ukrainie zazwyczaj nie są już pracownikami mającymi zlecenie, a zapaleńcami, którzy próbują zarazić swoją fascynacją rodzime redakcje. Tymczasem zdaniem Bobołowicza: „my się mało sobą interesujemy” i wiemy o sobie coraz mniej. Kolejną kwestią poruszoną w wystąpieniu było znieczulenie na wojnę na wschodzie. Bobołowicz opowiadał, jak miewał telefony, bądź maile z Polski o treści: „powiedz coś o Ukrainie, tylko proszę nie o wojnie”.

Wojciech Pokora, Paweł Bobołowicz, Jacek Kluczkowski, Stanisław Stępień, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Za bezpieczeństwo wasze i nasze

Jewhen Mahda zwrócił uwagę (nie po raz pierwszy), że w Polsce jest większe zainteresowanie Ukrainą, niż na Ukrainie Polską. Podkreślił przy tym fakt, że cały czas nie jesteśmy zabezpieczeni przed działaniem łżenowin (czy jak chcą niektórzy: fake newsów), które są preparowane na wysokim poziomie i niemal „technologicznie”, a większość odbiorców nie jest w stanie rozpoznać ich sztuczność. Palącą kwestią zatem jest zapewnienie bezpieczeństwa w naszym regionie. Mahda zaproponował nawet kursy typu letniej szkoły, które kształciłyby specjalistów w dziedzinie rozpoznawania fałszywych informacji.

Media społecznościowe, czasopisma historyczne

Bogumiła Berdychowska zwróciła uwagę na to, że media tradycyjne to niewielka część przestrzeni medialnej. Dziś Internet i media społecznościowe zawłaszczają coraz większe płaszczyzny współżycia społecznego. To one w coraz większym stopniu kształtują przekaz informacji i relacje polsko-ukraińskie.

Berdychowska uznała liczne polskie czasopisma historyczne za element ambiwalentny w stosunkach polsko-ukraińskich, a ich rolę przy niektórych rocznicach, jak na przykład „antypolska akcja OUN-UPA”, wręcz za rolę destrukcyjną. Są one pozbawione, zdaniem specjalistki, pewnego stylu typowego dla specjalistów, cechującego się obiektywizmem, powstrzymywaniem od emocjonalnych wypowiedzi. Tymczasem Internet powoduje epatowanie przemocą i okrutnymi scenami, które mają większą „klikalność”, a rzetelne dziennikarstwo ginie w zalewie „emocjonalnych wojen polsko-ukraińskich”.

Polska analityczka za jedno z nieszczęść współczesnego dziennikarstwa uznaje tzw. dziennikarstwo tożsamościowe, z czego wynika, że istotne dla piszącego jest „kto z jakiego obozu pochodzi”, a nie meritum sprawy i merytoryczny opis.

Ostatnia część panelu była przeznaczona na komentarze i pytania. Całość jest dostępna w kanale YouTube „TV Kurier Galicyjski”

Debata „Rola środków masowego przekazu w ocenie przeszłości, teraźniejszości i ocenie perspektyw w stosunkach polsko-ukraińskich i europejskiej stabilizacji” odbyła się 24 września w Jaremczu.

Wojciech Jankowski

Tekst ukazał się w nr 19 (383), 15 – 28 października 2021

Source: Nowy Kurier Galicyjski