Witold Szolginia we wspomnieniach Alicji Kocan

Witold Szolginia (1923 Lwów – 1996 Warszawa) lwowianin Semper Fidelis, należał do grona założycieli Warszawskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa w 1988 roku. Od roku 1994 był wiceprezesem i członkiem pierwszego Zarządu Oddziału, organizatorem wielu prelekcji na tematy lwowskie. Przez 7 lat w każdy niedzielny poranek w radiowej Trójce w cyklu „Krajobrazy serdeczne” głosił gawędy o Lwowie, przybliżając słuchaczom wielkość i uroki miasta. Oprócz pisania zajmował się także tworzeniem grafik, które w plastyczny sposób oddawały klimat jego wierszy. Kolekcjonował również pamiątki lwowskie, które dały początek „Kolekcji Leopolis” powołanej 8 stycznia 1993 roku w warszawskim Muzeum Niepodległości.

Był członkiem rady, współzałożycielem i hojnym darczyńcą kolekcji, która stała się skarbnicą lwowskich pamiątek, wspólnym dobrem tych, których rodowód rzeczywisty, intelektualny i uczuciowy wiedzie z Miasta Zawsze Wiernego.

Aby utrwalić fakt powstania Kolekcji Leopolis Witold Szolginia opracował jej znak graficzny.

Zasłużył się przede wszystkim pisaniem i w bałaku i w polszczyźnie literackiej – wierszy o Lwowie i lwowiakach. Jego utwory zebrane w tomy „Krajubrazy syrdeczny”, „Semper Fidelis”, „Kwiaty lwowskie”, przywracają obraz dawnego Lwowa z jego zabytkami i mieszkańcami.

Ogromna tęsknota za Lwowem sprawiła, że zaczął pisać wspaniałe książki o swoim ukochanym mieście, aby przybliżyć innym jego piękno i wartość.

Wspomnienia związane z drogim mu miastem zawarł w „Domu pod żelaznym lwem”, który stał się literackim debiutem Autora. Książka zawiera jego wspomnienia z dzieciństwa i lat młodości. To była w latach milczenia lwowska biblia, dekalog lwowskiej wiary, katechizm lwowskiego dziecka. Ta książka przywróciła mu siły młodzieńcze.

Witold Szolginia w swojej twórczości, językiem lekkim, barwnym i opisowym z pietyzmem wspomina ukochane miasto z jego wielkimi i małymi sprawami. W tej książce ten stary dawny Lwów po prostu żyje.

W książkach „Pudełko lwowskich wspomnień pełne” oraz cyklu książek zatytułowanym „Tamten Lwów”, którego napisał osiem tomów, noszą one następujące tytuły: „Oblicze miasta”, „Ulice i place”, „Świątynie, gmachy, pomniki”, „My lwowianie”, „Życie miasta”, „Rozmaitości”, „Z niebios nad Lwowem”, „Arcylwowianie”, stały się one szczególnie bliskie i ważne.

W jego mieszkaniu w Warszawie od lat spotykali się lwowianie: Andrzej Hiolski, Adam Hollanek, Jerzy Janicki, Jerzy Michotek, Jan Parandowski oraz niezapomniani Tońko (Henryk Vogelfänger) i Szczepko (Kazimierz Wajda) z Wesołej Lwowskiej Fali.

W gronie tych osób Witolda Szolginię uznawano za chodzącą encyklopedię Lwowa, zawsze dokładnego i nieomylnego w sprawach lwowskich, a przy tym człowieka o niezwykłej szlachetności i uczciwości.

Był człowiekiem skromnym, delikatnym, a nawet nieśmiałym. Miał wspaniałą pamięć, w której gromadził wszelkie informacje o Lwowie. Przyjaciele wspominali: „Kiedy spotykaliśmy się na tradycyjnej kutii u Tola Szolgini, nie mogło być innych tematów jak Lwów”.

Szersza rzesza czytelników spotykała się na prelekcjach. Pamiętam tytuły: „Humor dawnego Lwowa”, „Typy i typki dawnego Lwowa”, „Kulinaria lwowskie w kuchni i na stole”, „Mój Parandowski” – opowiadał o swoich osobistych kontaktach z powieściopisarzem, eseistą, znawcą kultury antycznej.

W Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego Witold Szolginia czytał fragmenty swojej książki „Na Wesołej Lwowskiej fali”, a atrakcją była prezentacja archiwalnych nagrań radiowych Szczepka i Tońka. Prelekcja cieszyła się ogromną frekwencją młodzieży akademickiej.

Witold Szolginia swoją twórczością ocalał od zapomnienia życie dawnego Lwowa. W prelekcjach uczestniczyli członkowie zrzeszeni w n/Towarzystwie, dziennikarze, aktorzy, przyjaciele i czytelnicy książek autora.

Również w Lwowskich Poniedziałkach Literackich autor omawiał swoje nowe wydania książek, na przykład „Z niebios nad Lwowem”. W drugiej części spotkania mówił o lwowskiej szkole za sowietów i o Lwowskich Listopadach.

Pamiętam wieczór wspomnień poświęcony Witoldowi Szolgini, który odbył się 26 września 2001 roku. Słuchaliśmy fragmentów nagrań z kaset, które najbardziej odtwarzały atmosferę rodzinnego miasta Lwowa. Autorka filmu o Witoldzie Szolgini redaktor Alina Czerniakowska ze wzruszeniem i sentymentem wyraziła swoje zauroczenie pisarstwem autora, który całą swoją twórczość poświęcił ukochanemu miastu. Gościem wieczoru była żona Wanda Szolginia. Ponieważ byłam z kroniką n/Towarzystwa redaktor Alina Czerniakowska zamieściła następującą dedykację:

Wspominając Witolda Szolginię – autora książek o Lwowie,
książek  najpiękniejszych, najprawdziwszych mam nadzieję,
że pamięć o tym mieście nigdy nie zginie.
Alina Czerniakowska
26.09. 2001

Również interesujące było spotkanie z Agnieszką Osiecką, która zaprezentowała nową piosenkę „Lwowskie Tango”. Była wspaniała atmosfera. Przybyli przyjaciele Agnieszki Osieckiej i Witolda Szolgini m.in. Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz. Podczas ciekawych rozmów panował nastrój dawnych lat. Tęsknota za Lwowem za bliskimi, wspomnienia pełne wzruszeń.

Muzeum Niepodległości Kolekcja Leopolis. Wystawa fotograficzna Harcerze Lwowscy 1911–1939. Przemawia Witold Szolginia, 1992 r.

Na tę okoliczność Witold Szolginia przeczytał wiersze swojego autorstwa, które stały się dokumentem minionych czasów.

Na pamiątkę, nasze spotkanie autorka piosenki „Lwowskie Tango” uwieczniła dedykacją:
Drogim przyjaciołom i przyjaciółkom
– na wieczną pamięć Lwowa!
Agnieszka Osiecka
23.03 1994

Wspominając Witolda Szolginię, pragnę podkreślić, że cały dorobek pisarski autora powinien stanowić natchnienie dla młodych czytelników. Książki są bogato ilustrowane, słowa piękne, bo przecież tylko te przetrwają. Poprzez swoje publikacje autor ocalał od zapomnienia życie w dawnym Lwowie, który był wielką miłością autora, pasją, jak również motywem aktywności pisarskiej.

Alicja Kocan

Tekst ukazał się w nr 7 (419), 14 – 27 kwietnia 2022

Source: Nowy Kurier Galicyjski